|
Strona 1 z 2
Niecny Dżentelmen
Są na tym ziemskim padole czytelnicy którzy, w dzieciństwie, sekundowali
poczynaniom każdej złej czarownicy, a przygody dobrych i cnotliwych księżniczek
nudziły ich setnie. Do tychże osobników skierowane są „Kłamstwa Locke’a Lamory”.
Tom pierwszy cyklu nosi tytuł „Niecni Dżentelmeni”. Czyż to nie brzmi
smakowicie?
Tytułowy kłamca,
to antybohater pełną gębą: złodziej, morderca, notoryczny kombinator i cyniczny
oszust. Osierocony w dzieciństwie, pobiera trudną szkołę życia - najpierw od
króla nieletnich złodziei, a potem od fałszywego kapłana. Ten drugi, za
priorytet postawił sobie uczynienie z Locke’a, i jemu podobnych
młodzieniaszków, szajki Niecnych Dżentelmenów - bandy wyrafinowanych złodziei i
oszustów.
W niezwykle barwny sposób, Scott Lynch kreśli z rozmachem wizję okrutnego
świata, w którym już małe dzieci „tresuje” się do roli drapieżników. Słabi są
wykorzystywani lub po prostu giną. Czytelnikowi skrupulatnie pokazuje się
najgorsze strony tej rzeczywistości: brudne ulice pełna rzezimieszków,
prostytutek i gangów wszelkiej maści. Wspaniale wykreowany świat opisany bardzo
szczegółowo, ale przy tym w sposób nienachalny - wszystkie realia poznajemy
razem z dorastającym bohaterem i uczymy się ich równie naturalnie, jak on.
Sama fabuła opowiada o perypetiach oszusta, który nieustannie wpada w
przeróżne tarapaty, z których ratuje go tylko niesamowita inteligencja i
niewiarygodny spryt. Podczas przygotowań do kolejnego wielkiego skoku, bohater
niespodziewanie znajduje się w samym centrum wydarzeń, które zmienią zarówno
jego życie, jak i życie jego przyjaciół, a także mieszkańców miasta. Musi on
stawić czoła nie tylko najgorszym mętom społecznym, ale także ludziom z samej
góry drabiny społecznej, z których część chce go zabić, inni zaś wplątać w
swoje intrygi. Z biegiem czasu przeciwnicy Locke’a stają się coraz liczniejsi,
a on powoli traci przyjaciół. Musi wciąż stawiać czoła ludziom silniejszym,
sprytniejszym i bogatszym. Nie obędzie się również bez magii i złego
czarownika. Oprócz głównego bohatera, Locke’a, autor tworzy całą galerię
barwnych i nieszablonowych postaci: łotrów i drani, którzy jednocześnie kierują
się swoistym kodeksem moralnym: bardzo surowym i okrutnym, lecz na swój sposób
szlachetnym.
Wielowątkowa opowieść, przesycona jest
również specyficznym czarnym humorem, który pozwala niejednokrotnie odetchnąć
po scenach pełnych wysublimowanego okrucieństwa. Dialogi to perełki, czasami
rubasznego, dowcipu. Szczególnie upodobałam sobie „wyrafinowaną” konwersację
Niecnych Dżentelmenów oraz ich, dosyć specyficzne, poczucie humoru. Z kolei
opisy przygotowań do „akcji”, to majstersztyk godzien scenarzystów „Włoskiej
roboty”, czy też „Żądła”. Autor zręcznie żongluje konwencjami kryminału,
powieści szpiegowskiej, opowieści o krwawej zemście, a wszystko to w ramach
powieści fantasy.
Na zakończenie pragnę jeszcze dodać, że sporą satysfakcję z lektury tej
książki sprawił mi sposób ukazania kobiet,
jako równorzędnych bohaterek. Kobiet, które nie są jedynie pięknymi
ozdobnikami akcji. Lynch również tutaj pokazał klasę pisarską, tworząc kilka
naprawdę wiarygodnych postaci kobiecych oraz kreując świat, w którym kobiety na
równi z facetami leją się po pyskach, zajmują najwyższe urzędy lub zajmują się
pracą naukową. Nie mogę się doczekać następnego tomu…
Ocena: 9/ 10
Odsłon: 4722
|