Fantastyka-online:   Strona Główna arrow Recenzje arrow Mirrors Edge
 
Mirrors Edge Drukuj E-mail
Nadesłał Doman   
czwartek, 16 kwiecień 2009

                Powiedzmy sobie szczerze - niekonwencjonalne gry są zjawiskiem niezwykle rzadkim. Produkcja nowego tytułu wiąże się z wyłożeniem zbyt dużych sum, aby producent mógł pozwolić sobie na stworzenie czegoś, co może się nie sprzedać. Wielkie zatem było moje zdziwienie, kiedy dowiedziałem się, że szwedzka ekipa DICE, znana do tej pory z serii shooterów Battlefield, robi grę o bieganiu po dachach i to z perspektywy pierwszej osoby.

                Historia przedstawiona w Mirror's Edge rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w mieście zwanym City. Jest to utopia, gdzie wszelka przestępczość została zniwelowana (a jeśli jakiś jej przejaw się pojawi, jest on tłumiony w zarodku) i wszyscy żyją w spokoju, pokoju i pod pełną kontrolą, która jest ceną za ów ład i porządek. Jak się nietrudno domyślić, nie wszystkim to odpowiada i potrzebują oni form komunikacji, które nie są kontrolowane przez władze. Naprzeciw ich potrzebom wyszli niejacy Sprinterzy (Runners), którzy używając swoich niesamowitych parkourowych zdolności dostarczają przesyłki i wiadomości tuż pod nosem wielkiego brata. Jednym z takich kurierów jest Faith - młoda dziewczyna o ewidentnie azjatyckich korzeniach, która w ten sposób zarabia na życie i uzewnętrznia swoją niechęć do oficjalnych władz. Nie pobawimy się jednakże w doręczyciela - już na samym początku siostra Faith, Kate, zostaje oskarżona o zabójstwo znanego polityka Roberta Pope'a i aresztowana. Faith zaś rozpoczyna wędrówkę po zakamarkach City w poszukiwaniu informacji o tym kto wrobił Kate i dlaczego.

me2.jpg                 Trzeba to otwarcie przyznać - pomysł na fabułę bardzo ciekawy i nic w tym dziwnego - DICE chwali się przy każdej możliwej okazji, że scenariusz napisała sama Rihanna Pratchett - córka znanego na całym świecie pisarza, sama też zresztą pisarka. Ma to jednoznacznie sugerować, że mamy do czynienia z produktem pierwszej klasy. Cóż, nie mam jakoś ochoty na nagłe zwroty akcji w połowie recenzji, więc powiem to od razu i prosto z mostu. Po przejściu gry jestem niemal pewien, że pomysł rzeczywiście był autorstwa Rihanny, kiedy zaś przedstawiła jego ogólne założenia, ktoś ze szwedzkiej ekipy powiedział: „OK, świetny pomysł - bierzemy go. Nie, nie musisz pisać szczegółowego scenariusza, z tym damy sobie już radę sami." Czy dali radę? Jakby to powiedzieć... nie! Zupełnie nie. I to właściwie na każdej płaszczyźnie. Wszystko, co wiąże się z fabułą jest sztuczne, mało przekonujące i nieciekawie przedstawione. Począwszy od sceny, w której Kate stoi nad zakrwawionym ciałem Pope'a (wychodząc z założenia, że skoro ją ktoś przy nim znajdzie, to z pewnością uzna, że to nie ona zabiła), poprzez  szukanie „informatorów" oraz „sprzymierzeńców" mających pomóc Faith uwolnić siostrę, na wyjątkowo bezpłciowym zakończeniu kończąc Poszczególne sceny prezentujące „rozwój" fabuły przedstawiono w formie bardzo ubogich w detale filmików rysunkowych z dziwną animacją. Niektórzy recenzenci starali się sugerować, że to tylko kwestia gustu, ale dla mnie ich jedyną zaletą jest to, że w trakcie ich trwania wczytuje się kolejny rozdział gry.

                Powiedzmy sobie jednak szczerze - wszystko to, co napisałem o fabule, nie ma zbytniego znaczenia. Ważne jest tak naprawdę to, czy bieganie po dachach się podoba. Co tu będę dużo ukrywał - gra się w to świetnie. Wrażenie pędu, płynność ruchów - to zupełnie nowa jakość w grach. Fakt, wykonywanie tych wszystkich sztuczek nie jest łatwe i wymaga wprawy, ale jest bardzo satysfakcjonujące. Jednakże, aby utrzymać pęd i płynność, trzeba błyskawicznie wybierać trasę i elementy otoczenia, które pozwolą na płynne pokonanie przeszkód. Pomaga w tym tak zwana Runner's Vision, która sprawia, że elementy otoczenia, które Faith powinna wykorzystać, chcąc szybko przebiec przez poziom, robią się czerwone. Aby zaś mieć pewność, że biegniemy w dobrą stronę, wystarczy wcisnąć kółko (lub przycisk B) - Faith automatycznie odwróci się we właściwą stronę. Pomaga to zorientować się w otoczeniu nie zwalniając biegu. Niestety, zdarzało mi się, że Faith obracała się nagle w stronę ściany, lub, co gorsza, krawędzi budynku i, nim miałem szansę zareagować, bohaterka upadała z głuchym tąpnięciem na chodnik 10 pięter poniżej. Ponadto opcja ta nie zawsze daje nam jednoznaczną wskazówkę, albo w ogóle jest niedostępna (w większości zamkniętych pomieszczeń). Efekt tego jest taki, że bardzo często po kilkunastu metrach sprintu, byłem zmuszony zatrzymywać się i rozglądać w poszukiwaniu drogi. Czasem wiązało się to z kilkoma próbami wejścia na coś w nadziei, że dane miejsce jest w zasięgu Faith, a z niego prowadzić będzie dalsza droga przez poziom.

me3.jpg                Właśnie - poziom. Twórcy już na początku zaznaczali, iż gracz nie otrzyma do dyspozycji całego miasta (jak to było w przypadku Assassin's Creed), lecz jedynie jego skrawek, który będzie miał przemierzyć na danym etapie gry. Wybór ścieżki jednakże, będzie zależał od niego. Jak to wygląda w praktyce? Gra składa się z poziomów, przez które prowadzi jedyna słuszna droga. „Wybory" gracza ograniczają się do zadecydowania, czy obiec daną przeszkodę z lewej, bądź też z prawej strony. Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jeden, spory problem tej gry. Przedstawię go na prostym przykładzie z życia wziętym. Biegnę, jakżeby inaczej, po dachach i ścigają mnie panowie w kamizelkach kuloodpornych i z karabinami maszynowymi. Jedynym wyjściem jest ucieczka, więc biegnę ile sił w nogach, dobiegam do pewnego miejsca i staję zdezorientowany - gdzie mam teraz iść? Zanim udaje mi się znaleźć drogę źli panowie doganiają mnie i otwierają ogień. Faith ginie w przeciągu 3 sekund, po otrzymaniu dwóch krótkich serii. Wczytuje się checkpoint, biegnę raz jeszcze. Tym razem odnajduję drogę, ale zajmuje to zbyt dużo czasu i Faith znów ginie pod ostrzałem. Jeszcze raz - teraz wiem, gdzie mam pobiec. Wspinam się na generator, przeskakuję na wystający ze ściany klimatyzator i skaczę w stronę następnego. Niestety, skok jest zbyt krótki - Faith zalicza bolesny upadek. Wspinam się raz jeszcze, ale skok znów nie wychodzi i Faith spada prosto pod lufy swych prześladowców. Jeszcze raz. Tym razem staram się przebiec po ścianie, aby dosięgnąć drugiego klimatyzatora. Niestety, ponieważ, za skok i bieg po ścianie odpowiada ten sam przycisk, konsola uznaje, że chciałem skoczyć i znów muszę wczytywać grę. Wreszcie, po raz piąty biegnę tą samą trasą, walcząc z wzmagającą się chęcią rzucenia padem o podłogę. Ale udaje się! Biegnę z radością, że udało mi się wreszcie przedrzeć przez ten fragment. Radością, która nie potrwa dłużej niż 5 minut, w przeciągu których niemal na pewno trafię na równie frustrującą sytuację. Na tym właśnie polega problem Mirror's Edge - nie dość, że stanowi wyzwanie samym sterowaniem (skok i bieg po ścianie tym samym przyciskiem!), zmusza do szukania właściwiej ścieżki, co spowalnia akcję i rujnuje zabawę, a do tego często nie pozwala nawet na spokojne poszukanie dalszej drogi, poprzez szczucie gracza oddziałami antyterrorystów, którzy, gdy dogonią Faith, zabijają ją w przeciągu kilku sekund.

me4.jpg

                Kolejną rzeczą, która wyszła tak sobie, są pomysły twórców na urozmaicenie zabawy i przedłużenie czasu, jaki ktoś chce z tą grą spędzić. Na każdym etapie ukryte są trzy paczki, które możemy zbierać, co gra nagrodzi przyznaniem trofea (lub achievementu). Tym jednakże, co miało przykuć graczy na dłużej do ekranów, miały być speedruny, czyli możliwość przebycia każdego poziomu na czas, a następnie porównanie swojego wyniku z innymi graczami na świecie Pomysł sam w sobie wydaje się bardzo dobry, ale wymaga mozolnego uczenia się poszczególnych etapów na pamięć, a następnie mnóstwa prób przebiegnięcia ich bez żadnego błędu (o który bardzo łatwo) trzymając się tego, co wydaje się nam idealną ścieżką. Dlatego też, choć sądziłem, że długo będę się bawił „wykręcając" coraz to lepsze czasy i porównując je z wynikami graczy na świecie, opcja ta znużyła mnie po kilkunastu minutach.

me5.jpg                 Jeśli chodzi o szatę graficzną Mirror's Edge, to jest się czym zachwycać. Przede wszystkim, screena z tej gry nie da się z niczym innym pomylić - oślepiająco białe miasto przyszłości z dodatkiem błękitu i kilku pastelowych smaczków zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Podobnież jak sposób oddania płynności ruchów Faith i dopracowanie jej postaci. Z niezrozumiałych powodów, choć model głównej bohaterki wygląda świetnie i jest dopracowany w każdym detalu (zaś inne postacie nie wyglądają wiele gorzej), twórcy zrezygnowali z opcji pokazywania go podczas przerywników filmowych, które zastąpiono koszmarnie wyglądającą kreskówką, o której już wspominałem. Złego słowa natomiast nie da się powiedzieć o ścieżce dźwiękowej, w której znajdują się prawdziwe perełki. Może poza tym, że niezbyt często usłyszymy jakąkolwiek muzykę... Fakt - towarzyszyć nam będą, podczas urbanistycznych gonitw odgłosy miasta, które wypadają całkiem przyjemnie, jeśli mamy zestaw 5.1, ale trudno traktować to, jako ekwiwalent świetnej muzyki.

                Ogólnie rzecz biorąc, zawiodłem się  Mirror's Edge. Nie zrozumcie mnie źle - to świetna gra i (kolejny od EA) powiew świeżości na rynku elektronicznej rozrywki. Niezwykła grafika, przyjemne udźwiękowienie, ciekawy pomysł na umiejscowienie akcji i świetnie zrealizowane, choć wymagające wprawy, sterowanie postacią. Niestety, „rozwój" fabuły nie zachęca do kontynuowania rozgrywki, brak jest jakiejkolwiek swobody, zaś konieczność szukania jedynej słusznej ścieżki hamuje tempo rozgrywki, która z ekscytującej staje się frustrująca, pomimo tego, że gra jest zaskakująco krótka. Mimo tego jestem pełen podziwu dla DICE i z niecierpliwością będę oczekiwał drugiej części, z zaplanowanej trylogii, mając nadzieję, że twórcy doszlifują swój produkt i recenzując Mirror's Edge 2 będę mógł o niej pisać w samych superlatywach.

 

Ocena: 7+/10

 

Plusy:

- oryginalna i nowatorska

- świetne oddane wrażenie pędu i płynności biegu - interesujący pomysł na umiejscowienie akcji

- niedająca się z niczym pomylić, świetnie wyglądająca szata graficzna

 

Minusy:

- nieciekawy rozwój fabuły, przedstawiony poprzez beznadziejne filmiki

- częste spowolnienia akcji i frustracja spowodowana szukaniem drogi

- boleśnie liniowa i zaskakująco krótka - zbyt mało muzyki

- mnóstwo zmarnowanego potencjału

 

Producent: DICE

Wydawca: EA Polska

Platformy: PS3, X360, PC

Ceny: 199,90 zł (PS3, X360), 139,90 zł PC

 

Wymagania (PC):

Windows XP/Vista

Pentium 4 2.4GHz/Athlon64 2800+

1 GB RAM

Karta graficzna GeForce 6xxx 256 MB


Odsłon: 1205

Bądź pierwszym który skomentuje
RSS komentarzy

Napisz komentarz
  • Treść komentarza powinna być związana z tematem artykułu.
  • Komentarze naruszające netykietę będą usuwane.
  • Komentarze promujące własne np. strony, produkty itp. będą usuwane.
  • *Odśwież* swoją przeglądarkę by dokonać zmiany kodu przed użyciem przycisku 'wyślij'.
  • Zachowaj w pamięci treść jeżeli pomyliłeś kod.
Imię:
E-mail
Strona wwww
Tytuł:
BBCode:Web AddressEmail AddressBold TextItalic TextUnderlined TextQuoteCodeOpen ListList ItemClose List
Komentarz:



Kod antyspamowy:* Code
Chcę być powiadamiany emailem o dodaniu nowych komentarzy

Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6
Polska adaptacja JoomlaPL.com Team
AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com
All right reserved

Logowanie
Login

Hasło

Zapamiętaj mnie
Nie pamiętasz hasła?
Nie masz konta? Załóż je sobie
Sonda
Będziesz tęsknił za naszym serwisem? ;)
  
Patronujemy
Gościmy
Aktualnie jest 19 gości online

Copyright (c) by Fantastyka-online

Słowa kluczowe:

fantastyka fantasy science-fiction horror gry filmy ksiazki literatura anime opowiadania