|
Zazwyczaj gry bazujące na filmach obchodzę szerokim łukiem,
gdyż oferują one prymitywną i krótką rozrywkę okraszoną grafiką sprzed kilku
lat. Jednakże na tę grę czekałem z niecierpliwością. Po przejściu poprzedniej
części (czyli „Więźnia Azkabanu”), który okazał się być grą zaskakująco dobrą,
oczekiwałem czegoś jeszcze lepszego. I, jak to zwykle bywa, przeliczyłem się.
Wcześniej może powiem jednak parę słów o fabule. Tradycyjnie
przedstawiona jest ona w postaci kilku minut przerywników filmowych. Ogólnie chodzi
o to, że robi się coraz niebezpieczniej, powrót Voldemorta jest coraz bardziej
prawdopodobny, zaś Harry musi wziąć udział w Turnieju Trójmagicznym, który
składa się z trzech śmiertelnie niebezpiecznych zadań, które będziemy musieli
naturalnie wykonać.
Sama
rozgrywka zupełnie nie przypomina tego, co widzieliśmy w poprzedniej części.
Tym razem gra została żywcem przeniesiona z konsoli. I kiedy mówię „żywcem”, to
naprawdę mam to na myśli. Nie chodzi tu zatem o sterowanie jedynie klawiaturą,
do której klawiszy zostały przyporządkowane poszczególne przyciski z pada. Nie
chodzi o beznadziejną kamerę nad którą nie mamy kontroli. Chodzi o to, że w
zakładce „opcje” znajduje się możliwość włączenia napisów. Dla tych, którzy nie
zrozumieli: tak, to JEDYNA opcja. Opcja, ustawienie, konfiguracja – nazywajcie
to jak chcecie. Tego po prostu nie ma. Zmiana głośności? Masz pokrętło przy
głośnikach! Zmiana jasności? Pogmeraj przy monitorze! Inna rozdzielczość? Weź
mnie nie rozśmieszaj! Napisy musimy oczywiście włączać każdorazowo przy
uruchomieniu gry. Jeśli chodzi o save’y, to gra (również przy każdym
uruchomieniu) pyta, czy chcemy włączyć opcję autozapisu. Nie wiem co się stanie
jeśli się nie zgodzimy, ale podejrzewam, że całe posiedzenie przy grze, po
takiej decyzji, diabli wezmą.
Ponieważ
nie można pisać jedynie o wadach, podam teraz kilka neutralnych faktów.
Rozgrywka, jak i poprzednio, polega na zwiedzaniu różnych lokacji i
przeszukiwaniu ich w pod kątem ukrytych bonusów. Znów przyjdzie nam też zbierać
Fasolki Wszystkich Smaków Berty’ego Bott’a, za które, tym razem, będziemy mogli
kupować karty zwiększające umiejętności bohaterów, które to karty na odwrocie
posiadają jakiś kadr z filmu. Kupujemy je osobno dla każdej postaci i
„uzbrajamy” w nie naszych bohaterów przed każdą kolejną „misją”. Warto tu zatem
nadmienić (wystarczy już tych neutralnych informacji), że zrezygnowano tu z
freeroamingu. W praktyce oznacza to, że zamiast swobodnie przemierzać Hogwart i
gadać z innymi uczniami, mamy do wyboru poszczególne, wyludnione lokacje, do
których przenosimy się z ekranu menu. W każdym obszarze zaś znajdują się ukryte
tarcze, które musimy zbierać, aby odblokować kolejne lokacje, które to lokacje
możemy odwiedzać dowolną ilość razy w poszukiwaniu nie odkrytych jeszcze sekretów.
Wszystko powyższe
można by jednak wybaczyć, gdyby nie to, jak rozgrywka wygląda w praniu. Dano
nam co prawda możliwość bardziej zróżnicowanej walki niż w części poprzedniej
(do dyspozycji mamy więcej czarów), co jednak z tego, skoro zamiast celować w
przeciwników myszką, musimy tak ustawić postać, aby różowa kropka (którą
czasami trudno zauważyć) pojawiła się nad konkretnym wrogiem. Kiedy już uda nam
się w kogoś wycelować i akurat nic nie zasłania nam kamery, okazuje się, że
zaklęcia są dość mało efektywne, zaś wrogów jest wielu i to całkiem
upierdliwych. To wszystko sprawia, że ja, mający za sobą już wiele,
wymagających zręczności, refleksu i dobrego oka, tytułów, dopiero za trzecim
podejściem przedarłem się przez początek gry. Później przywykłem już do
specyfiki rozgrywki, zaś bohaterowie stali się silniejsi i bardziej wytrzymali,
niemniej jednak gra ta potrafiła mnie dwukrotnie do siebie zrazić, a i trzecie
podejście nie było usłane kwiatami. I to ma być tytuł skierowany do dzieci!?
Czy gra ma
jakieś plusy? Cóż, grafika jest niezła, zwłaszcza w porównaniu do poprzednich
części cyklu. Bohaterowie wreszcie wyglądają nie jak dzieci, lecz młodzież
pełną gębą i nawet Hermiona przypomina postać z filmu. Uwagę zwracają również
kolorowe efekty czarów, które cieszą oko.
Muzycznie gra nie ma nic
ciekawego do zaoferowania, ale za to głosy są całkiem dobre, zaś spontaniczne
przekomarzanie się Rona i Hermiony bywa dość zabawne. Szkoda tylko, że głosów
nie podkładają aktorzy grający w filmach, ale docenić trzeba trud twórców
(jedyny jaki sobie zadali), aby głosy postaci brzmiały podobnie do tego, co
słyszymy na filmie.
Reasumując
„Czara Ognia” wypada dość marnie. Gra kusi co prawda fajną grafiką oraz
możliwością zagrania dowolnym z trzech bohaterów, lecz na tym kończą się jej
zalety. Rozgrywka, ze względu na beznadziejne sterowanie i kamerę, jest trudna
i frustrująca. Do tego dochodzi kompletny brak opcji, czasem nieporadne AI
sterujące bohaterami i wystarczy by gra ta znalazła odbiorców jedynie wśród
fanów Pottera, będących jednocześnie zapalonymi graczami.
Ocena: 5/10
Plusy:
-
dobra grafika i efekty świetlne
- postacie wyglądają jak należy
- możliwość wyboru bohatera
- przydatne karty z fajnymi kadrami z filmu
Minusy:
- beznadziejne sterowanie i kamera
-
trudna i frustrująca
- podział rozgrywki na wyludnione lokacje
- brak JAKICHKOLWIEK opcji
- tylko dla wielkich fanów albo wielkich masochistów
Wymagania:
Pentium III 1.2 GHz
256MB RAM
karta graficzna z 32MB pamięci
2GB miejsca na dysku
Ponieważ
gra nie ma możliwości ustawienia żadnych opcji, czy to graficznych, czy też
dźwiękowych, jest to chyba pierwsza w historii gra, której wymagania minimalne
są tożsame z zalecanymi. Tak czy inaczej nie są one raczej wygórowane i myślę,
że komputer każdego gracza sobie z tą grą poradzi.
Cena: 49,90 zł (PC), 79,90 (PS2)
Producent: Electronic Arts
Wydawca: CD Projekt
Spolszczenie: pełne
Odsłon: 3696
Powered by AkoComment Tweaked Special Edition v.1.4.6 Polska adaptacja JoomlaPL.com Team AkoComment © Copyright 2004 by Arthur Konze - www.mamboportal.com All right reserved |