Sir Richard
Burton, dziewiętnastowieczny angielski podróżnik, pisarz i awanturnik, umiera.
Jednak śmierć nie jest końcem, jest początkiem. Budzi się w dziwnym świecie -
ogromnej krainie, będącej doliną nieskończenie długiej rzeki. Krainie
zamieszkanej przez wszystkich ludzi, którzy kiedykolwiek żyli i umarli na Ziemi
- od neandertalczyków po kluczowe postacie naszej historii.
Wraz
z grupką niezwykłych towarzyszy wyrusza w podróż ku źródłom Rzeki w poszukiwaniu
odpowiedzi na pytania zasadnicze - czym jest ten świat, kto go stworzył i kto w
nim ustanawia prawa. Czytelnika
przygniata możliwość spotkania za następnym zakrętem Rzeki osób znanych z
historii. Z wypiekami na twarzy czekamy na jaką cywilizację natknie się tym
razem Richard Burton i co z tego wyniknie. Jednocześnie cały czas zastanawiamy
się co to za kraina i w jakim celu została stworzona?! Pierwszy tom cyklu to
właściwie jedno wielkie pytanie o sens życia.
Powieść
„Gdzie wasze ciała porzucone" rozpoczynająca jeden z najsłynniejszych
cykli fantastycznych. Zdobyła ona nagrodę HUGO i uznanie czytelników na całym
świecie. Powieść ukaże się 8 sierpnia nakładem
wydawnictwa
Mag.
Kontynuacją tej powieści jest „Najwspanialszy parostatek" tego samego autora.
Sir
Richard Burton to postać historyczna i to całkiem ciekawa. Jako pierwszy
Europejczyk zwiedził Mekkę i Medynę (przebrany za muzułmanina!), odkrył jezioro
Tanganika, był jednym z najlepszych tłumaczy "Opowieści z 1000 i jednej Nocy",
napisał wiele książek podróżniczych i nie tylko. Przez niektórych uważany
za łotra, awanturnika, bezbożnika i po prostu chama. Inni uznają go za jednego z
największych bohaterów XIX wieku.
Na tegorocznym Polconie w Zielonej
Górze będzie miała miejsce prapremiera najnowszej powieści Marcina
Przybyłka: GAMEDEC: ZABAWECZKI.
BŁYSKI. Książka trafi do
sprzedaży 19 września.
ZABAWECZKI to kontynuacja
przygód gierczanego detektywa Torkila Aymore’a, znanego już czytelnikom ze
zbioru opowiadań GAMEDEC: GRANICA RZECZYWISTOŚCI i powieści GAMEDEC:
SPRZEDAWCY LOKOMOTYW. Tym razem gamedec wyrusza
w kosmos, żeby wyjaśnić zagadkę, która może ocalić albo zniszczyć
ludzkość.
Megastatki przewożą z Ziemi na Gaję setki
tysięcy ludzi szukających lepszych perspektyw. Emigracja na nową planetę trwa, dopóki
megastatek „Medusa”, wiozący na pokładzie pięćdziesiąt tysięcy pasażerów, nie
znika bez śladu. Torkil Aymore podejrzewa, że za porwaniem statku kryje się
Bestia, która wdarła się w mózgi pracowników firmy Live!. Teraz koncern Live!,
główna baza Bestian, tworzy wielką armię, która zamierza zniszczyć Ziemię.
Gamedec chce poinformować o tym rząd Gai, okazuje się jednak, że na nowej
planecie władzę sprawuje Mobillenium - firma, która zapoczątkowała istnienie
Bestii.
Bestia w sieci
została pokonana, ale zdołała się przedostać do mózgów swoich twórców. Gamedec
usiłuje ratować ludzkość przed nowym zagrożeniem. Czy powinien lecieć w kosmos i
szukać zaginionego megastatku „Medusy”, czy wrócić na Ziemię, żeby rozwiązać
zagadkę morderstwa przyjaciela, czy może zostać na Gai i podjąć współpracę z
rządem?
Mistrza Horroru Stephena Kinga nie trzeba miłośnikom fantastyki przedstawiać. Opowiadania grozy, thrillery oraz opowieści z dreszczykiem są znakiem firmowym tego pisarza. Licznie przeniesione na ekran historie, to najlepszy dowód na to, iż King jest jednym z kultowych pisarzy, specjalizujących się w niesamowitych opowieściach. Jednak nie mam tu zamiaru wyśpiewywać pochwalnych peanów na cześć autora, a jedynie zachęcić do przeczytania książki, którą ostatnio odkryłem. Mam tutaj na myśli „Stukostrachy". Książka została napisana przez Kinga pod koniec lat osiemdziesiątych, w polskich księgarniach pojawiło się niedawno jej wznowienie. Opasły tom (ponad sześćset stron drobną czcionką) od razu zwrócił moją uwagę. Po wcześniejszych doświadczeniach z twórczością Kinga, wiedziałem, że im dzieło „bardziej wypasione", tym przedstawiony w nim świat będzie realniejszy i ciekawszy. Będzie liczniej ozdobiony detalami, które mają niebagatelny wpływ na całość opowiedzianej historii. Tak było w przypadku „Mrocznej Wieży", „ Miasteczku Salem" lub „To". W trakcie czytania „Stukostrachów" również się nie zawiodłem.